czwartek, 19 września 2013

ROZDZIAŁ *3*

-Wstajemy Audrey - wyszeptałam wprost do jej maleńkiego uszka
-Już mamusiu - jęknęła
Z dnia na dzień była coraz piękniejsza. Rosła jak na drożdżach. Byłam z niej bardzo dumna.

- Mam dla ciebie świetną wiadomość - zagadnęłam
-A jaką? - spytała zaciekawiona zjadając ostatnią kanapkę
- A taką, że po jutrze wybieramy się do zoo!
Na jej reakcję nie musiałam długo czekać. Skakała i piszczała. Oczywiście
zaczęła mnie przytulać i całować po całej twarzy.
Uwielbiałam patrzeć jak się cieszy. Jej uśmiech był dla mnie największą, najważniejszą i najcudowniejszą nagrodą od życia.

Było kilka minut po 13 a w kawiarni nie było żadnego klienta.
Miałam czas aby pogadać z Eleonor.
Uwielbiałam jej towarzystwo. Była zabawna i śliczna. Pracowała w kawiarni dłużej niż ja.
- Kim jest ten tajemniczy brunet z loczkami, który od dwóch dni tu wpada? - uniosła 1 brew
- Nie znam go - lekko się zarumieniłam
- Jednak podzielasz moje zdanie że jest nieziemsko przystojny ?
- yyy...- zająknęłam się - tak. Jest w porządku .
Nie mogłam powiedzieć inaczej. On był po prostu niezwykły.
Naszą pogawędkę przerwał dzwonek poprzedzający otwierane drzwi.
TO BYŁ ON !
Naprawdę nie wiem dlaczego, ale moje serce zaczęło szybciej i mocniej bić.
To głupie. Niby myślenie nastolatki - miłość od pierwszego wejrzenia jednak istnieje...
Ale może taka była właśnie prawda.
Może tak miało być...
Eleonor poklepała mnie po plecach i uciekła na zaplecze.
No pewnie. Idź sobie małpo! I zostaw mnie samą.
W pomieszczeniu zostaliśmy tylko MY.
- Dzień dobry - przywitał się niezwykle uroczym uśmiechem
- Dzień dobry - odwzajemniłam smile - Podać to co zawsze?
- Tak. Poproszę.
Gdyby nie muzyka cicho muskająca cały lokal, to wokół panowała by kompletna cisza.
Jestem pewna, że słychać by było mój oddech...
- Jakoś inaczej tu - odezwał się, podczas gdy ja przygotowywałam jego zamówienie - Pusto.
-Wydaje mi się , że to z powodu pogody. Na zewnątrz pewnie za ciepło nie jest ?
Nie musiał odpowiadać. Wystarczyło tylko wyjrzeć przez okno.
Szarość przykryła chyba cały Londyn.
Zresztą.
Tak tu było bardzo często, żadna nowość.
- Jest dosyć zimno. Ale tutaj jest za to bardzo przyjemnie usiadł sobie na taborecie stojącym przy ladzie.
Tak więc siedział na przeciw mnie.
Podałam jego zamówienie a on odpowiedział mi uśmiechem.
- Jestem Harry - wypalił nie stąd ni z zowąd podając mi dłoń, którą uścisnęłam
- Denise - przedstawiłam się
- Piękne imię - mruknął zamyślony 
- Dziękuję.
Takie głupie zdanie w połączeniu z tym zabójczym dla mnie uśmiechem spowodowało, że moje policzki były lekko zarumienione.
 Brawo Denise ! Pokazuj jaka jesteś twarda ! Tylko następnym razem z lepszym skutkiem proszę.
- Muszę Ci powiedzieć Denise, że parzysz świetną kawę. Po całym dniu szkoły potrzebuję trochę kofeiny.
?!
Rozmawiam z licealistą  ? proszę tylko nie to !!!!
- Chodzisz do szkoły ? - spytałam zrezygnowana
No ale..ale.. on wydawał się taki jakby..poważny ? Starszy ?
Serio? Licealista ?
Przez którego się rumienię ?
- Studiuję.Jestem na 1 roku - wyjaśnił a ja w głębi siebie odetchnęłam z ulgą
- A co studiujesz jeśli można zapytać ? - starałam się być ostrożna z byciem ciekawską
- Zarządzanie i marketing.Nie robię  z tego tajemnicy.
Przyszły biznesmen ? Ciekawie..
- Wiesz Harry... Wcześniej cię tu nie widziałam - oznajmiłam po chwili
- No bo wcześniej nie wiedziałem, że pracuje tu taka piękna kobieta - popatrzył wprost w moje oczy
Oho ! Robi się gorąco. A konkretnie na mojej twarzy.
- Miło usłyszeć takie słowa.
- Mam pewną propozycję. Idę na żywioł w tym momencie, ale Ty mnie do tego zmuszasz. A więc...Może podasz mi swój numer? Moglibyśmy sie umówić na jakieś spotkanie czy coś...
- Chętnie, tylko aktualnie nie wiem kiedy miałabym czas.. - skrzywiłam się
- Rozumiem. Pewnie masz chłopaka - posmutniał troszkę
- Nie, nie mam. Chodzi o to, że mam swoje zobowiązania - mówiąc to pomyślałam o Audrey, musiałam być rozsądna. To ona była na 1 miejscu.
- Dobrze, ale jeśli będziesz miała czas to daj znać - nie dał za wygraną - Chcę cię poznać.
- Nie ma problemu - zapisałam mu numer telefonu na kartce - Proszę
- Dziękuję - dopił kawę - Muszę uciekać, bo mam trochę rzeczy do nauczenia. Zadzwonię. Do zobaczenia ..Jutro.
Pomachał mi i wyszedł szybkim krokiem.

##

Wspaniałe uczucie móc znów poczuć się nastolatką .
Pamiętam to bardzo dobrze.
Pierwsza rozmowa, pierwsza randka, pierwszy pocałunek, nocowanie w Jego domu .
A potem ?
Potem pojawiła się Audrey.
Praktycznie wszystko oprócz niej znikło.
Czyżby Bóg dał mi okazję przeżyć coś takiego ponownie ?
Może skończyłoby się innym zakończeniem.
Szczęśliwszym...

##

- Przepraszam. Wiem, miałem zadzwonić, ale nauka mnie przerosła - powiedział skruszony - Mogę Ci obiecać że zadzwonię dziś.
- Nie gniewam się przecież. - zaśmiałam się - Widzę , że jesteś pilnym uczniem.
- No może nie jestem żadnym kujonem, ale dają sobie radę - odparł - W końcu studia to całkiem co innego niż liceum.
- Masz rację - puściłam mu oczko
No i nagle do kawiarni wpadł kolega loczka- ten cały Louis oraz jakiś mulat.
- Hazziątko ty moje - brunet poszmerał loczka po policzkach - Właśnie się zastanawialiśmy gdzie Cię wywiało.
- Cześć chłopaki. Poznajcie Denise. Denise to moi przyjaciele, Louis i Zayn.
Uścisnęłam z nimi dłonie, po czym zebrałam zamówienia całej trójki.
W końcu byłam w pracy, a Eleonor znów gdzieś poszła.
Jak to się wszystko szybko działo. Czy aby nie za szybko ?
Poznałam dwóch przyjaciół Harrego.
Robiłam kawy dla chłopaków, a moja kumpela wreszcie się pojawiła.
- Kurczę dziewczyno. gdzie ty wypatrujesz takich przystojniaków? - niemal pisnęła - No ja tego nie ogarniam. Tak, przyznaję. Jesteś ładna. Ale żeby zarywać od razu do trzech ?
- Ej no - zaśmiałam się - to nie moja wina. I z nikim nie flirtuję !
Podążyłam z zamówieniem do stolika chłopaków.
Prowadzili zaciekle jakąś najwyraźniej ciekawą dyskusję, ale gdy podeszłam to ucichli .
- I nie znudzi ci się to chodzenie?  - spytał Louis
- Od 2 lat mi to nie przeszkadza, więc nie jest źle. A w ogóle to dzięki takiemu chodzeniu to ja mogę sobie wyćwiczyć nogi - odpowiedziałam z uśmiechem
- Uważam, że i tak już masz niezłe - odezwał się Zayn, a Harry dziwnie na niego spojrzał

##

Wreszcie byłam wolna.
Odebrałam Drey z przedszkola i ponawiałam myślenie o loczku.
Coś było ze mną nie tak.
Chciałam się z nim jak najszybciej spotkać.
STOP!
A U D R E Y !
To mój priorytet życiowy.

Zadzwoniłam do mojego taty. Nie mogłam wyrzucić Harrego z głowy, więc musiałam działać.
- Tato, czy mógłbyś przenocować u nas do soboty ? Bardzo mi na tym zależy.
- Nie ma sprawy córeczko. Za godzinę u was będę.Wpaść po drodze do sklepu ?
Ah ten tata. Zawsze idealnie poukładany.
- Nie. Obiad będzie gotowy, jak przyjedziesz, a zakupy zrobię jutro - zapewniłam
Miałam wewnętrzną potrzebą wygadać się tacie ze wszystkiego ( czyt. z Harrego).
Chyba nigdy nie miałam przed nim tajemnic, podobnie jak on przede mną.

Równo po godzinie tatuś zjawił się w moim mieszkaniu.
Mała była wniebowzięta.
Zjedliśmy wspólnie obiad, po czym zaciągnęłam tatę do salonu na rozmowę.
...
- No bo... poznałam pewnego chłopaka - wydusiłam z siebie.
- Mówiłaś mu o Audrey? - spytał od razu
- Nie tato. Nie jesteśmy jeszcze na TYM etapie. Poznałam go w pracy. Jest bardzo miły i chciałabym wyskoczyć z nim na miasto.
- Aha. Rozumiem - uśmiechnął się ciepło - A kiedy masz zamiar się z nim spotkać ?
- Myślałam nad jutrem. Ale najpierw muszę odwiedzić zoo z Drey i naturalnie zabieramy cie ze sobą. No a wieczorem spotkałabym się  z NIM.
Podrapał się po leciutkim zaroście.
- Jeśli chcesz to ja mogę pójść do tego zoo z malutką - zaproponował , a ja pokręciłam szybko głową
- Nie tato. Obiecałam .

## 

Leżałam w łóżku czekając na jakąkolwiek wiadomość od loczka.
Wiem. Zachowywałam się jak desperatka.
Jednak spowodowane było to tym, że... już dawno żaden chłopak nie zwrócił na mnie TAKIEJ uwagi.
Chciałam zapewnić mojej córce kochającą rodzinę.
...
Prawie usypiałam, gdy dostałam smsa od Harrego !


******************************************************************************




NAWET NIE BĘDĘ PRÓBOWAĆ TŁUMACZYĆ MOJEJ NIEOBECNOŚCI, BO NIE WIEM CO SIĘ TAK NAPRAWDĘ STAŁO... 
NO KUŹWA NIE WIEM I KONIEC.
WRÓCIŁAM.
I MYŚLĘ ŻE KOLEJNY ROZDZIAŁ BĘDZIE UDOSTĘPNIONY JUTRO.

ZAPRASZAM DO ZAKŁADKI SPAM. 
REKLAMUJCIE BLOGI, BO CHCĘ POCZYTAĆ TROCHĘ WASZEJ TWÓRCZOŚCI
TYMCZASEM DOBRANOC <3 


czwartek, 14 lutego 2013

ROZDZIAŁ *2*


- Co słychać tato ? - spytałam wpuszczając ojca do mieszkania.
- Jest wspaniale! - pocałował mnie w czoło.
- Dziaaaaaadekk ! - Audrey dosłownie wskoczyła na mojego tatę
- Cześć skarbie. Mam dla ciebie prezent - podał jej pudełko z jakąś super trendy lalką barbie - Podoba się?
- TAK! Jenny bedzie mi baldzo zazdlościć - wyszczerzyła się moja własna, prywatna córka.
- AUDREY!!! - spojrzałam na nią gniewnie - Nie możesz tak mówić. Rozmawiałysmy o tym. Pamiętasz?
- Tak. Pseplasam mamusiu - pocałowała mnie w policzek, podziękowała dziadkowi za prezent i pobiegła się bawić.
Zaprosiłam tatę do salonu, a raczej saloniku  ( ten pierwszy obrazek ) , aby móc na spokojnie porozmawiać.
- Muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego, ale boję się twojej reakcji - zaczął niepewnie - Otóż poznałem pewną wyjątową kobietę
Czy ja się ucieszyłam ? NO PEWNIE! Tata radził sobie świetnie puki co, owszem.
 Jednak potrzebował swojej drugiej połówki.
- Tato! To świetnie! - przytuliłam go bardzo mocno - Opowiadaj.
- Ma na imię Jay, jest podobnego wieku. Ma za sobą rozwód. Ma pięcioro dzieci, 4 córeczki i syna 2 lata starszego od ciebie.
- To wspaniale. Gratuluję ci. Chcę żebyś wiedział,że cokolowiek się nie stanie, ja napewno będę cie wspierać.
-Dziękuję ci Denise. Boję się tylko o Audrey. Boję się jak zareaguje na nową sytuację - podrapał sie po głowie.
- To przestań. Dobrze wiesz, że mała lubi zawierać nowe znajomości. Kiedy zamerzasz spotkać się z Jay?
- Zaprosiła mnie na sobotę. Wtedy też poznam jej dzieci. I dlatego...
- I dlatego nie mam przywozić do ciebie Drey ? Rozumiem przecież. - zaśmiałam się

##

Następnego dnia w pracy wyczekiwałam tajemniczego lokatego chłopaka. Poprostu miałam nadzieję że wpadnie.
Rozglądałam się cały czas za nim. Miał w sobie coś, czego opisać nie potrafiłam.
O godzinie 13 poszłam na zaplecze w ramach przerwy. Wypiłam ciepłą herbatę i zjadłam kanapkę.
Po 15 minutach wróciłam i doznałam szoku.
ON stała przy ladzie i szukał kogoś wzrokiem. Był w towarzystwie jakiegoś bruneta.
Podeszłam do kasy mając po drugiej stronie własnie ich.
Chłopak z lokami od razu się uśmiechnął, co odwzajemniłam, jednak jego kolega nadal rozglądał się po całej sali.
- Stary, gdzie jest ta dziewczyna, o której nawijałeś wczoraj cały dzien? - spytał brunet
Lokowaty zrobił się czerwony. Podobnie jak ja...
- LOUIS! - wrzasnął loczek, a jego przyjaciel szybko się opamiętał.
- A dzień dobry - wyszczerzył się - Miły dzień prawda?
-  Dzień dobry. Zgadzam się - uśmiechnęłam się nieśmiało - Coś przygotować?
- Yy.. tak. - odezwał się wreszcie loczek - Ja wypiję to co wczoraj. Dodatkowo poproszę kawałek ciasta jogurtowego.
- Ja poproszę to samo - dodał ...jak się już dowiedziałam Louis.
Skasowałam odpowiednią należność i zaczęłam przygotowywać zamówienia.
Chłopaki nadal stali przy ladzie tworząc przy okazji tzw. korek. Czułam na sobie ich wzrok, jednak nie przeszkadzało mi to wcale.
Po 5 min. podałam ich zamówienie.
- Smacznego - wyszczerzyłam się patrząc na loczka.
- Dziękujemy - odpowiedział tak jakby zaczarowany, po czym poczłapał wraz z kolegą do wolnego stolika.

##

\Harry/
- Stary! Niezła jest - zachwycał się Lou - Tylko taka jakby poważna, nieśmiała.
- Tak. Ale ma coś w sobie - rozmarzyłem się.
- Fakt. Jest inna niż twoje było.
- Masz rację. Jakby to powiedzieć...jest wyjątkowa
- Dokładnie. Umów się z nią Harry. - nakazał Louis
- Sam niewiem....
- No ale na co czekasz? Robi dobre wrażenie! - brunet nie dawał za wygraną
- Ale ja nawet nie znam jej imienia!
- Jak chcesz to ja do niej zagadam. - zaproponował - wypytam o wszystko.
- Nie! - zaprotestowałem - Sam to załatwię i zagadm do niej jutro.
- Jak sobie chcesz. Tylko uważaj, żeby ktoś nie sprzątnął ci jej spod nosa.
- Spokojnie - odparłem i spojrzałem na nią.
Była szczupła, choć miała średniej wielkości biust.
Twarz miała wręcz anielską. Była idealna.
Jak marzenie.
Musiałem wziąć się w garść i się do niej w jakiś sposób zbliżyć.
Wkońcu takiej osoby nie spotyka się każdego dnia...
***********************************************************************************

Iiiiii jak ? 
podoba się ? 
Zapewne nie muszę tłumaczyć WAM , że   Sean - tata Denise spotyka się z mamą LOUISA prawda ? 
Aby zachęcić was do dalszego czytania zdradzę , że Harry w następnym rozdziale pozna imię głównej bohaterki... :D

Mam nadzieję, że będziecie wytrwałe... jeśli zaskoczycie mnie swoimi komentarzami , to OBIECUJĘ, ŻE ROZDZIAŁ 3 DODAM JUTRO !!!!!

Naturalnie zapraszam do zakładki SPAM, w której możecie reklamować swoje blogi. 
Chętne je przejrzę, bo się okazało to moje nowe HOBBY ;) 

I według obietnicy.
Blog, który serdecznie polacam to : http://completely-different-life.blogspot.com/  . Szczerze mówiąc to fabuła wpadła mi do gustu bardzo szybko. Jestem pewna, że wam także się spodoba! 
W imieniu autorki AMBER zapraszam serdecznie ;)  


niedziela, 10 lutego 2013

ROZDZIAŁ *1*


- Audrey ! Wstawaj, bo spóźnimy się do przedszkola.
Malutka otworzyła oczy i spojrzała na mnie.
Pomogłam jej ubrać przygotowaną wcześniej sukienkę , a sama założyłam na siebie TO. Następnie poszłyśmy do kuchni na śniadanie.
- Kochanie, zjedz szybciutko i leć umyć ząbki. Zaraz jedziemy. - powiedziałam z uśmiechem
- A pojedziemy potem do Zoo ? - zaaplikowała maślane oczy
- Skarbie, tłumaczyłam ci, że na razie nie mam czasu, bo pracuję. Ale obiecuję że gdy będę miała choć jeden dzień wolnego, to odwiedzimy Zoo - pocałowałam ją w czoło i zaczęłam zmywać.

Miałam dopiero, (a może już) 20 lat, a od 3 lat byłam matką.
Tak. Audrey to moja córeczka.
Gdy rodzice dowiedzieli się o ciąży, znienawidzili mnie. Zwłaszcza mama.
Byłam zmuszona wynieść się na wieś, do Babci.
Kiedy tylko skończyłam 18 lat, zaczęłam nowe życie w Londynie. Z Audrey.
Wynajęłam średnie mieszkanie w centrum, więc żeby je opłacić zatrudniłam się w pobliskiej kawiarence. Malutką zaś zapisałam do odpowiedniego przedszkola.
Rok temu dowiedziałam się o rozwodzie moich rodziców. Od tamtego czasu mam kompletne wsparcie u taty. Z matką kontaktu nie mam.
Co z ojcem Audrey ? On także nie ucieszył się na wieść o ciąży. Zostawił mnie. Zaczął "kosztować" życia.
Popadł w bardzo nieciekawe towarzystwo. Brał narkotyki, aż któregoś dnia przedawkował . . .

##

- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do klientki - Co podać ?
- Poproszę 2 kawałki sernika i 2 duże Latte Macchiato.
Każdy dzień był dokładnie taki sam. Gdy Audrey była w przedszkola, ja pracowałam.
Chwilę wytchnienia miałam w weekendy. Wtedy zabierałam małą do taty, który mieszkał poza miastem.
Totalna rutyna...

##

- Szefie,chciałabym spytać, czy mogłabym wziąć 1 dzień wolnego w piątek - wydusiłam niepewnie
- Matko Boska Denise! - krzyknął tak, że miałam ochotę się wycofać- W końcu! Pracujesz tu od dwóch lat i zasługujesz na więcej dni wolnego.
- Ale puki co potrzebuję tylko jeden dzień. Obiecałam Audrey zoo...
- Nie ma problemu - uśmiechnął się - A jak się trzyma moja kruszynka?
Od kiedy Drey nauczyła się mówić, zwracała się do mojego szefa "Wujku" . Uwielbiała się z nim bawić gdy ja pracowałam. Czasem była takie dni, że musiałam brać ją do pracy.
- Bardzo dobrze. Jest zdrowa i zakochała się w nowym przedszkolu. - odpowiedziałam
- Dobrze słyszeć. Jeśli to wszystko, to wróć proszę do pracy, bo wpadło więcej klientów - zaśmiał się.
Ponownie ubrałam fartuszek i poszłam składać zamówienia.

##

Mijałam wielu ludzi. Starszych i młodszych. Wszycy byli dla mnie bardzo mili, chodź praktycznie mnie nie znali. Dodawało mi to otuchy i właśnie dlatego tak bardzo kochałam moją pracę.
Miałam z niej pieniądze oraz dużo przyjemności.
Przy ostatnim stoliku siedział chłopak. W oczy natychmiastowo rzyciły mi się jego cudowne loczki.
Audrey miała podobne.
Lokowaty towarzysz był niezwykle zaczytany w jakiś notatkach.
- Dzień dobry  - wyszczerzyłam się do niego szczerze - Coś podać ?
 Spojrzał na mnie i również się uśmiechnął .
- yy.. tak. Poproszę ^Flavoured latte^ z syropem kokosowym. 
Zapisałam zamówienie  w notatniku, uśmiechnęłam się i wróciłam na miejce pracy.
Byłam jak w jakimś transie. Jeszcze nikt nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia od jakiś 4 lat.
Miłe zaskoczenie.
Po 5 min. wróciłam do Jego stolika. 
Znów powitał mnie uśmiechem tak rażącym, że prawie rozlałam jego kawę.
- Dziękuję bardzo. Mam takie pytanie. Czy w weekendy też macie tu otwarte? - spytał
No tak. Przecież nie był stałym bywalcem. Widziałam go w mojej kawiarence po raz pierwszy.
- Tak. Tylko w sobotę jedynie do 15, a w niedzielę do 14. - uśmiechnęłam się promiennie. Wiedziałam że nic nie zburzy mojego wspaniałego humoru. - Czy podać coś jeszcze ? 
- Nie. Na tę chwilę dziękuję. 
Odeszłam od stolika, gdy na sekundkę się obróciłam w jego stronę, patrzył na mnie z tym samym , cudownym i uroczym uśmiechem .

***********************************************************************************
Takie wyjaśnienie : ^Flavoured latte^  - kawa latte z dodatkiem syropu smakowego, np. wiśniowego, Irish, rumowego, waniliowego, kokosowego, brzoskwiniowego czy pistacjowego  ;)  Sama bym chciała coś takiego wypić.

Jak się podobał rozdział 1? 
Nie pisałam żadnego prologu. Powiedzmy, że to był taki PROLOGO-ROZDZIAŁ ;D 
Mam ferie ;D Z tego powodu mam okazję pojawiać się tu niemal codziennie !  
Oczywiście jest 1 warunek. Chciałabym zobaczyć kilka komentarzy.
No poprostu chcę wiedzieć czy moja wena nie idzie na marne . 
Piszę o komentarzach tylko dla tego, że byłoby miło ... no i jest kwestia mojego pierwszego OPOWIADANIA. Nie powiem. były czytelniczki które bardzo często zostawiały "coś po sobie" Jednak blog ma ponad 2700 wyswietleń , ponad 40 rozdziałów. 
Mam nadzieję że moje wszelkie prośby zostaną wysłuchane i docenicie moją pracę . 
PoZDRAWIAM  DANGI <3

piątek, 8 lutego 2013

Witam Wszystkich na nowym blogu . 
W zakładce "Bohaterowie' możecie ogarnąć kto będzie brał udział,
w napisanych przeze mnie wypocinach ;) 
Nie pogardziłabym wstępnymi komentarzami, jest szansa że nowy rozdział napiszę DZIŚ !