- Audrey ! Wstawaj, bo spóźnimy się do przedszkola.
Malutka otworzyła oczy i spojrzała na mnie.
Pomogłam jej ubrać przygotowaną wcześniej sukienkę , a sama założyłam na siebie TO. Następnie poszłyśmy do kuchni na śniadanie.
- Kochanie, zjedz szybciutko i leć umyć ząbki. Zaraz jedziemy. - powiedziałam z uśmiechem
- A pojedziemy potem do Zoo ? - zaaplikowała maślane oczy
- Skarbie, tłumaczyłam ci, że na razie nie mam czasu, bo pracuję. Ale obiecuję że gdy będę miała choć jeden dzień wolnego, to odwiedzimy Zoo - pocałowałam ją w czoło i zaczęłam zmywać.
Miałam dopiero, (a może już) 20 lat, a od 3 lat byłam matką.
Tak. Audrey to moja córeczka.
Gdy rodzice dowiedzieli się o ciąży, znienawidzili mnie. Zwłaszcza mama.
Byłam zmuszona wynieść się na wieś, do Babci.
Kiedy tylko skończyłam 18 lat, zaczęłam nowe życie w Londynie. Z Audrey.
Wynajęłam średnie mieszkanie w centrum, więc żeby je opłacić zatrudniłam się w pobliskiej kawiarence. Malutką zaś zapisałam do odpowiedniego przedszkola.
Rok temu dowiedziałam się o rozwodzie moich rodziców. Od tamtego czasu mam kompletne wsparcie u taty. Z matką kontaktu nie mam.
Co z ojcem Audrey ? On także nie ucieszył się na wieść o ciąży. Zostawił mnie. Zaczął "kosztować" życia.
Popadł w bardzo nieciekawe towarzystwo. Brał narkotyki, aż któregoś dnia przedawkował . . .
##
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do klientki - Co podać ?
- Poproszę 2 kawałki sernika i 2 duże Latte Macchiato.
Każdy dzień był dokładnie taki sam. Gdy Audrey była w przedszkola, ja pracowałam.
Chwilę wytchnienia miałam w weekendy. Wtedy zabierałam małą do taty, który mieszkał poza miastem.
Totalna rutyna...
##
- Szefie,chciałabym spytać, czy mogłabym wziąć 1 dzień wolnego w piątek - wydusiłam niepewnie
- Matko Boska Denise! - krzyknął tak, że miałam ochotę się wycofać- W końcu! Pracujesz tu od dwóch lat i zasługujesz na więcej dni wolnego.
- Ale puki co potrzebuję tylko jeden dzień. Obiecałam Audrey zoo...
- Nie ma problemu - uśmiechnął się - A jak się trzyma moja kruszynka?
Od kiedy Drey nauczyła się mówić, zwracała się do mojego szefa "Wujku" . Uwielbiała się z nim bawić gdy ja pracowałam. Czasem była takie dni, że musiałam brać ją do pracy.
- Bardzo dobrze. Jest zdrowa i zakochała się w nowym przedszkolu. - odpowiedziałam
- Dobrze słyszeć. Jeśli to wszystko, to wróć proszę do pracy, bo wpadło więcej klientów - zaśmiał się.
Ponownie ubrałam fartuszek i poszłam składać zamówienia.
##
Mijałam wielu ludzi. Starszych i młodszych. Wszycy byli dla mnie bardzo mili, chodź praktycznie mnie nie znali. Dodawało mi to otuchy i właśnie dlatego tak bardzo kochałam moją pracę.
Miałam z niej pieniądze oraz dużo przyjemności.
Przy ostatnim stoliku siedział chłopak. W oczy natychmiastowo rzyciły mi się jego cudowne loczki.
Audrey miała podobne.
Lokowaty towarzysz był niezwykle zaczytany w jakiś notatkach.
- Dzień dobry - wyszczerzyłam się do niego szczerze - Coś podać ?
Spojrzał na mnie i również się uśmiechnął .
- yy.. tak. Poproszę ^Flavoured latte^ z syropem kokosowym.
Zapisałam zamówienie w notatniku, uśmiechnęłam się i wróciłam na miejce pracy.
Byłam jak w jakimś transie. Jeszcze nikt nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia od jakiś 4 lat.
Miłe zaskoczenie.
Po 5 min. wróciłam do Jego stolika.
Znów powitał mnie uśmiechem tak rażącym, że prawie rozlałam jego kawę.
- Dziękuję bardzo. Mam takie pytanie. Czy w weekendy też macie tu otwarte? - spytał
No tak. Przecież nie był stałym bywalcem. Widziałam go w mojej kawiarence po raz pierwszy.
- Tak. Tylko w sobotę jedynie do 15, a w niedzielę do 14. - uśmiechnęłam się promiennie. Wiedziałam że nic nie zburzy mojego wspaniałego humoru. - Czy podać coś jeszcze ?
- Nie. Na tę chwilę dziękuję.
Odeszłam od stolika, gdy na sekundkę się obróciłam w jego stronę, patrzył na mnie z tym samym , cudownym i uroczym uśmiechem .
***********************************************************************************
Takie wyjaśnienie : ^Flavoured latte^ - kawa latte z dodatkiem syropu smakowego, np. wiśniowego, Irish,
rumowego, waniliowego, kokosowego, brzoskwiniowego czy pistacjowego ;) Sama bym chciała coś takiego wypić.
Jak się podobał rozdział 1?
Nie pisałam żadnego prologu. Powiedzmy, że to był taki PROLOGO-ROZDZIAŁ ;D
Mam ferie ;D Z tego powodu mam okazję pojawiać się tu niemal codziennie !
Oczywiście jest 1 warunek. Chciałabym zobaczyć kilka komentarzy.
No poprostu chcę wiedzieć czy moja wena nie idzie na marne .
Piszę o komentarzach tylko dla tego, że byłoby miło ... no i jest kwestia mojego pierwszego OPOWIADANIA. Nie powiem. były czytelniczki które bardzo często zostawiały "coś po sobie" Jednak blog ma ponad 2700 wyswietleń , ponad 40 rozdziałów.
Mam nadzieję że moje wszelkie prośby zostaną wysłuchane i docenicie moją pracę .
PoZDRAWIAM DANGI <3
mnie się bardzo podobał. Tylko mi nie mów że on jest ojcem hehe. Czekam na cd
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńNie będę nic zdradzać ;))
Bardzo mi się podoba. ;*
OdpowiedzUsuńCzekam na dalsze rozdziały. ; )
Zapraszam do siebie.
http://completely-different-life.blogspot.com/
Aby się reklamować zapraszam na zakładkę "SPAM"
UsuńAle podaruję już ;D
Dziękuję ;)